FORUM

  • Postów 2278
  • Postów 2278
  • Postów 2278
    Jedzie Schwarzenegger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor
    - Hej pan, biliet !
    Schwarzenegger napinając mięśnie
    - Ja ... schwarzenegger !!
    Konduktor nie daje za wygraną
    - Te ... pan, biliet !!
    Schwarzenegger z rosnącą irytacją
    - Ja schwarzenegger !!!!!!
    Konduktor jest jednak upierdliwy
    - Eeej ... biliet!!!
    Wtedy Arnoldzik bierze rublową monetę ... wkłada w kasownik ... i jeps z całej siły... Wyjmuje podziurkowaną monetę i podaje konduktorowi. A ten
    - Nu, było tak od razu...
    I przedarł monetę na pół.
  • Postów 235
    Czy posel moze pocalowac poslanke?
    Tak, ale tylko w pisie.
  • Postów 235
    - Wiesław, coś taki markotny?
    - Nie wiesz?! Benek nie żyje!
    - No coś ty?! Jak to?!
    - Wrócił przedwczoraj do domu, wypił, położył się do łóżka, zapalił szluga, pościel się zajęła...
    - I spalił się?!
    - Nie... Zdążył okno otworzyć i wyskoczyć...
    - I połamał się na śmierć?
    - Nie. Straż wezwał. Strażacy rozciągnęli takie koło z gumy i na tam skoczył.
    - Pękło?
    - Nie. Jakoś tak się od tego odbił i z powrotem wskoczył do chałupy.
    - I się spalił.
    - Nie! Odbił się od framugi i spadł...
    - ... rozbijając się...
    - Otóż nie!. Stał tam wóz strażacki. Z plandeką. Trafił w to, odbił się i znowu wskoczył do okna.
    - Zginął?
    - Nie. Spadł, odbił się znów od tej gumy i wleciał do mieszkania!
    - Żeż w ryj! To jak ten Benek zginął?!
    - Zastrzelili go, bo ich zaczął wkur*iać.
  • Postów 2278
    sobota. wieczorem gołota walczy o mistrzostwo świata.
    3 h przed walką - roman kupuje piwo i precelki. duuużo piwa.
    2 godz. przed gongiem - roman sprawdza czy piwo chłodzi się w lodówce.
    30 min przed walką - roman odgrzewa precelki, wykłada piwo na stół.
    1 minuta - roman siedzi przed telewizorem, zimne piwo w łapie, w drugiej - ciepły precelek.
    gong... pierwsza runda, pierwszy cios... nokaut!!!
    roman siedzi wstrząśnięty, ledwo łapie oddech, łypie wybałuszonymi oczami ... w*kurwiony na maksa. w drzwiach staje jego żona, rozalia. spogląda na romana i rzecze złośliwie: - i co? teraz mnie rozumiesz?
  • Postów 2278
    wyciąg z kodeksu drogowego

    1. pamiętaj, że celem każdego kierowcy jest być pierwszym, cokolwiek to oznacza.
    2. im szybciej przejedziesz na czerwonym świetle, tym mniejsze
    prawdopodobieństwo, że ktoś cię stuknie z boku.
    3. włączenie kierunkowskazu ujawnia wszystkim twój zamiar
    wykonania manewru. prawdziwy kierowca nigdy tego nie zdradza.
    4. nigdy nie wymuszaj pierwszeństwa, ani nie zajeżdżaj drogi
    starszemu samochodowi. tamten gość prawdopodobnie nie ma nic
    do stracenia.
    5. prędkość w km/h widniejąca na znakach drogowych jest
    jedynie wielkością sugerowaną dla przeciętnych kierowców.
    prawdziwy kierowca dopasowuje prędkość do możliwości własnego
    samochodu.
    6. nigdy nie utrzymuj takiego odstępu od poprzedzającego
    pojazdu, aby mogło tam wjechać inne auto.
    7. hamować należy w ostatniej chwili i tak mocno, aby
    bezwzględnie zadziałał ABS, powodując odprężający masaż stopy.
    w przypadku aut bez ABS ćwiczymy rozciąganie nogi.
    8. nie faworyzuj mniejszości. Wpuszczając przed siebie auto
    wyjeżdżające z podporządkowanej uszczęśliwiasz jednego, a
    wkurzasz dziesiątki jadących za tobą.
    9. pamiętaj, że wśród pieszych, których przepuszczasz na
    pasach lub wysepce tramwajowej może być terrorysta.
    10. zauważ, że jeżeli zaparkujesz samochód na środku trawnika,
    na pewno żaden pies nie zrobi w tym miejscu kupy.
    11. jeżeli nie potrafisz prowadzić samochodu jednocześnie
    nadając sms, jedząc hamburgera, pijąc colę i zmieniając cd -
    nigdy nie zostaniesz sales representative.
    12. blondynka napotkana za kierownicą innego pojazdu jest
    równoważna 100 czarnym kotom przebiegającym drogą.
    13. wyrzucanie śmieci za okno samochodu urozmaica krajobraz
    oraz nadaje sens istnieniu służb porządkowych.
    14. inteligentna sygnalizacja drogowa nie jest po to aby
    ułatwić ci życie, ale po to by pokazać, iż odpowiednie służby są na
    bieżąco z postępem technicznym.
    15. pamiętaj, że zmienne warunki pogodowe nie są w żadnym
    wypadku powodem dla zmiany powyższych reguł. są one naturalnym
    czynnikiem wzrostu gospodarczego w biznesie samochodowym oraz
    medycznym.
  • Postów 2278
    ile razy czytam, zawsze mnie rozwala
    siedzi żółwik na gałęzi i próbuje pofrunąć. niestety, spada na ziemię. o dziwo, nie poddaje się i znowu wchodzi na drzewo... niedaleko siedzi para ptaków, jeden mówi do drugiego: - może byśmy w końcu powiedzieli mu, że jest adoptowany?
  • Postów 2278
    a jak przeczytałam dowcip artiego, to mi sie przypomniało takie cóś

    W knajpie spotyka się dwóch kupli: - słyszałeś, ponoć staszek nie żyje!
    - tak, wiem o tym doskonale... wyobraź sobie, że staszek jechał samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot. staszek nie chciał przejechać zwierzaka, wiec szarpnął kierownicą w bok, wjechał na krawężnik, auto wylecialo w powietrze, przeturlalo sie po moim ogrodzie, staszek wyleciał z samochodu i przez szybę wpadl do mojej sypialni...
    - daj spokój, to straszne tak zginąć!
    - ależ nie, on wciąż jeszcze żył. leżał tak cały we krwi w tym rozbitym szkle i nagle zauważył taką starą, zabytkową szafę, wyciągnął rękę i chwycił się szafy, żeby wstać. niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości...
    - rany, jaka okropna śmierć!
    - nie, nie, wciąż żył. jakoś wypełzł spod szafy i doczołgał się do schodów. tam chwycił się poręczy i próbował podnieść, ale poręcz nie wytrzymała ciężaru jego ciała i urwała się pod nim. staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a połamane kawałki poręczy powbijały mu się w ciało...
    - psiakrew, strasznie zginął!
    - no co ty, to go nie zabiło. spadł tuż obok drzwi do kuchni, wczołgał się do środka i próbował podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą i chlust! człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i poparzył mu ciało...
    - cholera, przerażająca taka śmierć!
    - ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. mało tego, w pewnym momencie zauważył telefon. próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc, ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. żebyś ty to widział, woda w połączeniu z prądem wywołała istny żywioł i staszkiem szarpnęło napięcie rzucając jego ciałem o ścianę...
    - o rany, okropnie tak umrzeć!
    - daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł...
    - to właściwie jak zginął?
    - zastrzeliłem go!
    - zastrzeliłeś go?
    - k...a, człowieku, przecież on by mi rozp... całą chałupę!!!
  • Postów 2278
    pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
    - dzień dobry, madame, ja jestem...
    - ależ wiem, oczekiwałam pana
    odpowiada kobieta i prowadzi go do living room.
    - ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf - ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach.
    - wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie.
    mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji
    - to gdzie zaczniemy?
    - no cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie, mam duże doświadczenie. z reguły zaczynam w
    kąpieli, tak ze dwa-trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością kilka w łóżku. nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie, naprawdę można się wyluzować.
    "dywan w salonie" - myśli kobieta. - "nic dziwnego, że mi i harry'emu nic nie wychodziło"
    - droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane - kontynuuje fotograf - ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji,
    strzelę z sześciu-siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu.
    kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej
    - musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania.
    kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia.
    - ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy.
    - taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
    - straszliwie. Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
    Ale był cyrk! ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji. TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. w końcu musiałem przyspieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. ale naprawdę to się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt.
    - sprzęt? - głos kobiety zaczął się załamywać - chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu ... khem... sprzęt?
    - hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal. no cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
    - STATYW ?
    - no a jakże, muszę na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić. proszę pani! proszę pani!!! ... jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!