Tryb ciemny
O mnieAby dobrze grzeszyć, trzeba pięknego umysłu, perwersyjnego szaleństwa i godnego wspólnika. Jeśli musisz iść do piekła, zrób to z klasą 😉
Każdy ma swoje zasady i swoje podejście. Niektórzy się cieszą z rosnącej liczby znajomych. Inni całkowicie ignorują zaproszenia od osób, których nie spotkali w fizycznym, analogowym świecie. Ja aż tak restrykcyjna nie jestem, bo moim zdaniem definiowanie znajomości w oparciu o kryterium spotkania offline nie ma już dłużej sensu, przynajmniej tutaj. Niemniej zdecydowanej większości zaproszeń nie przyjmuję. Do grona znajomych przyjmuję osoby, które rzeczywiście poznaję, a także osoby, które sama obserwuję, wiem kim są i czym się zajmują. Z różnych względów zależy mi na kontakcie, wymianie zdań. Nie przyjmuję natomiast osób, które są mi całkowicie obce. Gdy wymienimy parę zdań, kontakt się powtórzy i otrzymam zaproszenie do grona znajomych, to czasem je akceptuję. Jednak nie znoszę sytuacji,dostaję zaproszenie i… cisza, żadnej wiadomości, żadnego „cześć, jestem Staszek, zajmuję się tym i tym i wysłałem ci zaproszenie. To nie Pokemony, których należy złapać i „mieć ich w kolekcji”. Jak zapraszasz kogoś obcego do znajomych, chcesz nawiązać relację, to przynajmniej napisz wiadomość. Jeśli nie wiesz, co napisać, to prawdopodobnie nie masz powodu, aby nawiązywać wirtualną znajomość z tą osobą. Zachowajmy trochę rozsądku. Jeśli kogoś nie znasz, a po prostu chcesz mieć regularny dostęp do zdjęć tej osoby, skorzystaj z opcji „Obserwuj”. Tak, to takie proste.
Nie cierpię takich pytań jak...cześć,co tam,heh itd...Albo olewam, albo odpowiadam zdawkowo. Dla mnie to zresztą jest taka postawa typu: odezwę się bo mi się nudzi/bo dawno sie nie odzywalem, a wypadałoby /na odczepnego. Wydaje mi się, że jeżeli ludzie się dosyc znają, to nawet w głupej wiadomosci,można konkretnie o coś zapytać/nawiązać jeżeli nas naprawdę interesuje co u danej osoby słychać. Nie wiem, być może za dużo wymagam od ludzi.
NIE SZUKAM..NIC NIE ZGUBIŁAM...
Jeśli nie odpisuje, a wyświetlam to nie jestem zainteresowana.CO U CIEBIE SŁYCHAĆ????.Nie cierpię tego typu pytań, bo są one pytaniami o nic, a nierzadko są podszyte fałszywą kurtuazją, bo tak naprawdę naszego rozmówcę gówno obchodzi co u nas słychać i po prostu nie wie o co zapytać.
Niech lepiej o nic nie pyta i spada.
I zapamiętaj jak tabliczkę mnożenia!!!
Nie jestem każda i nie mam na imię wszyscy.
Mam swój styl,swoje wartośći,swoje przekonania!Mam ulubione miejsce,książkę,filmy ulubioną zupę!
Na Twoje zawołanie nie będę inna!
Na żądanie nie będę Twoim wyobrażeniem!
Usta,włosy,pośladki są moje.Nie staną się takie,jakie widziałeś u anonimowej pani na plaży we wakacje!
Ja to ja,nigdy ktoś inny!
Każdy ma swoje zasady i swoje podejście. Niektórzy się cieszą z rosnącej liczby znajomych. Inni całkowicie ignorują zaproszenia od osób, których nie spotkali w fizycznym, analogowym świecie. Ja aż tak restrykcyjna nie jestem, bo moim zdaniem definiowanie znajomości w oparciu o kryterium spotkania offline nie ma już dłużej sensu, przynajmniej tutaj. Niemniej zdecydowanej większości zaproszeń nie przyjmuję. Do grona znajomych przyjmuję osoby, które rzeczywiście poznaję, a także osoby, które sama obserwuję, wiem kim są i czym się zajmują. Z różnych względów zależy mi na kontakcie, wymianie zdań. Nie przyjmuję natomiast osób, które są mi całkowicie obce. Gdy wymienimy parę zdań, kontakt się powtórzy i otrzymam zaproszenie do grona znajomych, to czasem je akceptuję. Jednak nie znoszę sytuacji,dostaję zaproszenie i… cisza, żadnej wiadomości, żadnego „cześć, jestem Staszek, zajmuję się tym i tym i wysłałem ci zaproszenie. To nie Pokemony, których należy złapać i „mieć ich w kolekcji”. Jak zapraszasz kogoś obcego do znajomych, chcesz nawiązać relację, to przynajmniej napisz wiadomość. Jeśli nie wiesz, co napisać, to prawdopodobnie nie masz powodu, aby nawiązywać wirtualną znajomość z tą osobą. Zachowajmy trochę rozsądku. Jeśli kogoś nie znasz, a po prostu chcesz mieć regularny dostęp do zdjęć tej osoby, skorzystaj z opcji „Obserwuj”. Tak, to takie proste.
Nie cierpię takich pytań jak...cześć,co tam,heh itd...Albo olewam, albo odpowiadam zdawkowo. Dla mnie to zresztą jest taka postawa typu: odezwę się bo mi się nudzi/bo dawno sie nie odzywalem, a wypadałoby /na odczepnego. Wydaje mi się, że jeżeli ludzie się dosyc znają, to nawet w głupej wiadomosci,można konkretnie o coś zapytać/nawiązać jeżeli nas naprawdę interesuje co u danej osoby słychać. Nie wiem, być może za dużo wymagam od ludzi.
NIE SZUKAM..NIC NIE ZGUBIŁAM...
Jeśli nie odpisuje, a wyświetlam to nie jestem zainteresowana.CO U CIEBIE SŁYCHAĆ????.Nie cierpię tego typu pytań, bo są one pytaniami o nic, a nierzadko są podszyte fałszywą kurtuazją, bo tak naprawdę naszego rozmówcę gówno obchodzi co u nas słychać i po prostu nie wie o co zapytać.
Niech lepiej o nic nie pyta i spada.
I zapamiętaj jak tabliczkę mnożenia!!!
Nie jestem każda i nie mam na imię wszyscy.
Mam swój styl,swoje wartośći,swoje przekonania!Mam ulubione miejsce,książkę,filmy ulubioną zupę!
Na Twoje zawołanie nie będę inna!
Na żądanie nie będę Twoim wyobrażeniem!
Usta,włosy,pośladki są moje.Nie staną się takie,jakie widziałeś u anonimowej pani na plaży we wakacje!
Ja to ja,nigdy ktoś inny!
Szukam
W wieku:od70lat
Preferencje
Dane
Imię:Lena
Język:Polski
Wzrost:156 cm
Sylwetka:Puszysta
Znak zodiaku:Wodnik
Włosy:Brunet(ka)
Związki:W małżeństwie
Dzieci:Mam
Alkohol:Nie piję
Papierosy:Lubię
Wykształcenie:Średnie
Panowie!
Męczy mnie jedno pytanie.
Jeśli Wasza kochanka spotka się z innym facetem,podczas gdy Wy spędzacie czas z żoną...
To jest zdrada?
Męczy mnie jedno pytanie.
Jeśli Wasza kochanka spotka się z innym facetem,podczas gdy Wy spędzacie czas z żoną...
To jest zdrada?



























